Zbieram ziarenka i widze jak to co bylo, miesza sie z tym co jest, a przede wszystkim z tym co mogloby byc. Powolutku, jedno po drugim wsypuje czas do kuchennego mozdzierza, wrzucam troche czeresni, truskawek i cardamonu, dodaje szczypte goryczy. I pisze, pisze o nich, tych ludziach, o sobie, kimkolwiek jestem, o tym, swiecie pelnym magii i rozpaczy, o wszystkim, od kanta do niczego. Wstep Rozwiniecie Zakonczenie. To moj ziarniscie rozsypany, swiat w paski, spogladam nan poprzez zakratowane okna malego domku z piernika w ktorym schowalem sie wraz ze swoimi dzieciecymi marzeniami. Spogladam w promienistym usmiechu, obserwujac wedrowke slonca, strzelam w nie z procy. Lapie wszystkie fazy ksiezyca i krzycze kiedy moja dusza, rankiem wchodzi w cialo z powrotem. Wiec chodzcie opowiem Wam bajeczke...kilka bajeczek, prawdziwych jak w morde strzelil.
Stargaze on Facebook
niedziela, 07 lutego 2010
Raz w tygodniu jadam śledzie. Wybór w polskim sklepie w Newbridge nie jest wielki, więc raz są w sosie koperkowym a innym razem w musztardowym. Ale jako ze to wszystko ma miejsce w niedziele, które ze swej natury następują po sobie w dość regularnych odstępach czasu - śledzie dają rade, tez po trosze dlatego ze nie mam za bardzo innych opcji.

A to wszystko przez narkotyki. Bo ostatnimi czasy z kalendarzowa regularnością mam swoja Nirvanę. Te do której klucz trzymam w aucie, tak na wszelki wypadek żeby go nigdzie nie zapodziać. Tak żeby za każdym razem moc na czas podnieść rolety, wstukać kod i uruchomić kasę. Tyle ze droga do Nirvany nie jest łatwa bo trzeba wstać bardzo wcześnie. No może nie tak samo wcześnie jak buddyjscy mnisi, może nie tak jak górnicy, pracownicy portowi, księgowi, szlifierze, górale na Krupówkach, dostawcy chleba czy piekarze. Może nie aż tak wcześnie, ale jak dla mnie obudzić się o 9 rano to katorga, ale dobrze wiem ze Nirvana ma swoja cenę, wymaga poświeceń. Choć dojazd sam w sobie nie jest skomplikowany, bo w niedziele rano miasto odsypia sobotnie ekscesy. Wystarczy więc popłynąć przez ulice, zakorkowane każdego innego dnia, w kierunku Tallaght, by w pewnym momencie wjechać na strasznie duże rondo które nazywają czerwona krowa i stamtąd już cały czas prosto.

Tak w zasadzie to sama droga byłaby niczego sobie. Gdyby nie trzeba było się spieszyć. Dociskać gaz w Turkusie tak ze nawet zima woda w chłodnicy  niebezpiecznie wymachuje wskazówka na termometrze. I byłoby wszystko w porządku gdyby nie to ze po jakiś 20 minutach, mniej więcej przy zjeździe z autostrady, w aucie czuć jajkiem i tylko dlatego
, ze poprzedni właściciel napotykając pewna złośliwość rzeczy martwych w postaci nieszczelnej chłodnicy, wziął się na stara ponoć sztuczkę i bez pardonu wbil w te chlodnice jajko. No i  coz, muszę przyznać - nic nie cieknie, jedyne co, to trzeba wyłączać ogrzewanie przy zjeździe na Newbridge bo wlasnie wtedy mniej więcej Turkus wypełnia się dość nieprzyjemnym smrodem zepsutego jajka.

W ogóle czasem się zastanawiam czy mój turkusowy seat ma dusze, czy nie marzy mu się tak jak mi, jakaś wycieczka na wschód, na przekór słońcu, ku wycieńczeniu, tak daleko dokąd poniesie piętnastoletni silnik, tak wskroś przez Eurazję, bez żadnego konkretnego celu, byle jechać. Byle zużyć ostatnie części, tylko po to żeby oddać drodze część siebie, żeby wyryć ślad czasu na każdym najmniejszym atomie naszej budowy, żeby zyskać odległość i w symbiozie z droga oddać część samych siebie. Nie wiem czy mój, szczelnie zamknięty w ogrodzeniu z klifów zielonej wyspy samochód, ma takie marzenia. Nie wiem czy chciałby dać się ponieść drodze, zapomnieć, zatopić w podroży, ale jednego jestem pewien, kiedy przyjdzie czas Turkus nie odmówi posłuszeństwa, bo to przecież auto z jajem jest.

Tymczasem gdy po czternastogodzinnym dniu, sprzedawania produktów na gramy, polgramy, ćwierć gramy, po tym jak tłumaczyć muszę różnice między gramem a grama polowa, po wyrzuceniu ze sklepu niezliczonej ilości nastoletnich amatorów haju. Po tym jak matki kupują legalne narkotyki dzieciom, po tym jak słucham tych wszystkich amatorów wciągania, łykania, palenia byle tylko trzepnąć się czymś w mozg, byleby tylko doświadczyć czegoś więcej ponad małomiasteczkową rzeczywistość. Wtedy zamykam sklep, wyrzucam pudełko po śledziach lisnera, wsiadam do Turkusa i jadąc do Rialto, marze o dalekiej podroży, nie po to żeby się od czegoś oderwać, ale po to by do czegoś dążyć. Do czego? Nie wiem.

Jadąc zastanawiam się ile jeszcze przede mną zajęć, dorywczych prac takich ja ta teraz i te przeszłe,  podobne lub zupełnie inne. Ile rożnych często przeciwstawnych biografii można wpakować w jedno krótkie życie. I czy ono aby na tym polega.
W pewnym momencie muszę wyłączyć ogrzewanie, bo w drodze powrotnej tez się spieszę.

Zapach podgniłego jajka, nieomylny znak ze zbliżam się do Dublina.


czwartek, 21 stycznia 2010
<meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> </div><p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"><font size="2">Nikt tak zawadiacko nie trzymał długopisu. Helena mogła była bezustannie zerkać na niego, albo tez przeciągle patrzeć mu w oczy udając ze słucha. Udawała nie dlatego, ze mówił od rzeczy ale dlatego ze wolała czuć jak rytm jego slow delikatnie rozchodzi się fala po pokoju, jak zatacza kręgi, jak jego męskie brzmienie porusza membranę jej uczuć, jak wibruje. W takich chwilach oddalona od niego tylko o kilka biurek, bezwiednie ściskała myszkę, a ciche kliknięcia były niczym preludium, zaraz po nich ciekłokrystaliczny ekran monitora wypełniał się orgia na przemian otwieranych i zamykanych okien. </font></p><div style="text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"> </div><p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"><font size="2">On stal w lekkim rozkroku podparty o szafkę z serwerami i zapamiętale coś opowiadał. Helena nie przestając napawać się dźwiękiem jego slow, powiodła wzrokiem po jego torsie. Koszule miał niebieskawa z szarmancko rozpiętym kołnierzykiem a wszystkie pozostałe guziki od góry do dołu w nienaganny sposób spinały materiał, tak jak nakazywała wyobraźnia krawca. Na chwile obniżyła wzrok, zerkając ukradkiem, trochę niżej niż dotąd i choć to był tylko ułamek sekundy, zawstydziła się w duchu, a coraz szybciej tętniąca w jej żyłach krew napłynęła do policzków delikatna czerwienia. Zrobiło jej się głupio. Dolce&Gabbana. Jak mogła choć przez chwile podejrzewać ze on może mieć inny pasek.</font></p><div style="text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"> </div><p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"><font size="2">W tym świecie zupełnie wyzutym z magii, on był promykiem nadziei, powiewem świeżości. Był inny, potrafił siedząc kilka biurek od niej zupełnie bezinteresownie napisać do niej na Facebooku, zapytać jak się czuje albo wysłać linka z pijakiem potraconym przez samochód. Miał poczucie humoru, którego tak brakowało w jej starym kraju. </font></p><div style="text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"> </div><p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"><font size="2">Jej życie zagranica nabrało sensu już jakiś czas temu, wtedy kiedy zrozumiała ze musi zacząć pokazywać je na naszej klasie, wtedy kiedy wszyscy wstawiali zdjęcia spod piramid, ona wrzucała coraz to nowsze zdjęcia na pozór tych samych klifów. Owszem czytała polska prasę ale wiedziała ze to nieprawda ze Polakom się nie udaje na wyspach, wiedziała ze osiągnęła sukces. Dobra może robiła zakupy w Lidlu, ale kto by nie robił skoro było tak tanio. </font></p><div style="text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"> </div><p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"><font size="2">Jednak najważniejsze było to, ze poznała tu ludzi. Zagranicznych. Tak bardzo lepszych, tak bardzo dobrze mówiących po angielsku, o ile lepiej niż Ci w kraju. Czuła się wśród nich jak u siebie, zaakceptowali ja, byli przyjaciółmi, razem upijali się na niezliczonych imprezach pracowniczych. W takich sytuacjach on siadał obok niej i opowiadał o manchesterze. Mówił z taka pasja. Nawet kiedyś zabrał ja na mecz do pubu. A tam była jedyna Polka. Cóż to było za przeżycie. Jej zdjęcia na naszej klasie doczekały się kilku tuzinów komentarzy. Ona i zagraniczni faceci. Ona i kufel piwa. Ona i bar. Ona i Dolce&Gabbana. Miała tez plan. W przyszłym roku chciała zabrać go na ślub koleżanki w kraju. A kiedyś, kto wie może ich własny. Ale wtedy musieliby się przeprowadzić na stale do Polski, bo ona nie wyobrażała sobie życia w Irlandii.</font></p><div style="text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"> </div><p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"><font size="2">W międzyczasie on podszedł do niej i szepnął czystym akcentem z Ballymun, Helena my luv, can you get us these cheap fags again, I'm meeting a few lads after work and we are going on the piss.</font></p><div style="text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"> </div><p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"><font size="2"><br /></font> </p><div style="text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"> </div><p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"><font size="2"><br /></font> </p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">01:14</span>, <span class="IPTautor">freelancers</span> , <a class="IPTkategoria" href="/html/1310721,262146,21.html?355058">Eksperymenta</a> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/01/Drabina.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2010/01/Drabina.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (2) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> piątek, 15 stycznia 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_4360336"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2010/01/Dramatyka.html">Dramatyka</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: justify;"><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> </div><p style="margin-bottom: 0cm; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif; text-align: justify;"><font size="2">Co nie nazwane nie istnieje. Tak kiedyś, dawno temu napisałem. I tak dla mieszkańców północnych rubieży Kanady, niejakich Inuitow, swego czasu zwanych Eskimosami, dla nich na przyklad nie istnieje pojecie pożaru lasu. Do tego stopnia ze gdy wraz ze zmieniającym się klimatem taki pożar miał miejsce, okazało się ze nijak nie potrafili tego opisać. <br /></font></p><p style="margin-bottom: 0cm; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif; text-align: justify;"><font size="2">Tymczasem ja podczas ostatniego ataku zimy w Irlandii nauczyłem się nowych slow. Takich, których zapewne nigdy nie poznałbym gdyby wszystko było po staremu. Bo jak się okazuje zmiany klimatyczne mają swój pozytywny wpływ na naukę języków. Czyli jest jakiś cywilizacyjnie pozytywny oddźwięk tychże zmian. W końcu pewnie nigdy nie dowiedziałbym się jak określa się gołoledź albo jak brzmi angielski odpowiednik deszczu ze śniegiem.</font></p><p style="margin-bottom: 0cm; font-family: tahoma,arial,helvetica,sans-serif; text-align: justify;"><font size="2"> Swoja droga ostatnio zdałem sobie sprawę z tego, ze zawsze wyobrażałem sobie deszcz ze śniegiem jako pomieszanie płatków śniegu z kroplami deszczu, coś jakby na kształt dwóch chmur które się spotkały i z jednej zaczęło lać a drugiej sypać. A to przecież nie tak. Chyba. Moja głupota mnie czasami przeraza.</font></p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">02:39</span>, <span class="IPTautor">freelancers</span> , <a class="IPTkategoria" href="/html/1310721,262146,21.html?355058">Eksperymenta</a> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/01/Dramatyka.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/destylernia/2010/01/Dramatyka.html"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div id="BlogStronicowanieBox"> <table> <tr><td class="BlogStronicowaniePoprzednie"> <div>   </div> </td><td class="BlogStronicowanieStrony"> <div> 1 , <a href="/html/1310721,262146,169.html?2">2</a> , <a href="/html/1310721,262146,169.html?3">3</a> , <a href="/html/1310721,262146,169.html?4">4</a> , <a href="/html/1310721,262146,169.html?5">5</a> <a href="/html/1310721,262146,169.html?6">...</a> <a href="/html/1310721,262146,169.html?29">29</a> </div> </td> <td class="BlogStronicowanieNastepne"> <div> <a href="/html/1310721,262146,169,170.html?1,1">następne</a> </div> </td></tr></table> </div> </div> </td></tr></table> </div> <div id="Stopka"></div> </div> <script type="text/javascript"> document.domain = 'blox.pl'; </script> <div id="sidebox_wrap"> <div id="sidebox_control" class="exp"> <div id="sidebox_bg"></div> <div id="sidebox" class="skin1"> <div id="sidebox_roll"></div> <div id="sidebox_body"> <a href="http://blox.pl/"><img src="http://blox.pl/images/belka/bloxlogo.png" alt="Blox.pl" /></a> <div class="nav"> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnprev"><span>poprzedni blog</span></a> <a class="cb" href="http://www.blox.pl/html/8257537.html"><img src="http://blox.pl/images/belka/createblox-btn-skin1.png" alt="załóż bloga" /></a> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnnext"><span>następny blog</span></a> </div> <!-- .nav --> <div id="sidebox_container_0" class="list"> <strong id="sidebox_title_0" class="h"></strong> <ul id="sidebox_list_0"> <li class="dummy"></li> </ul> <!-- #sidebox_list_0 --> <p class="more"><a id="sidebox_link_0" href="#"></a></p> </div> <!-- .list --> <div id="sidebox_container_1" class="list"> <strong id="sidebox_title_1" class="h"></strong> <ul id="sidebox_list_1"> <li class="dummy"></li> </ul> <!-- #sidebox_list_1 --> <p class="more"><a id="sidebox_link_1" href="#"></a></p> </div> <!-- .list --> </div> <!-- #sidebox_body --> </div> <!-- #sidebox --> </div> <!-- .exp --> </div> <!-- #sidebox_wrap --> <iframe id="boxframe" name="bblo_frame" src="http://cookiecontainer.blox.pl/html?page=cookieStore¶ms=800,186411"></iframe> <script type="text/javascript"> function bblo_addEvent(obj, type, fn) { if (obj.addEventListener) { obj.addEventListener(type, fn, false); } else if (obj.attachEvent) { obj["e" + type + fn] = fn; obj[type + fn] = function() { obj["e" + type + fn] (window.event); } obj.attachEvent("on" + type, obj[type + fn]); } } function bblo_O(n) { return document.getElementById(n); } function bblo_trim(x){return x.replace(/^\s+|\s+$/g,'');} function bblo_hasClass(obj, clName) { var clN = ' ' + obj.className + ' '; return (clN.match(' ' + clName + ' ') != null); } function bblo_addClass(obj, clName) { if (bblo_hasClass(obj, clName)) return; obj.className = bblo_trim(obj.className + ' ' + clName); } function bblo_removeClass(obj, clName) { if (!bblo_hasClass(obj, clName)) return; var clN = ' ' + obj.className + ' '; eval("obj.className = bblo_trim(clN.replace(/ " + clName + " /g,' '));"); } function bblo_swapClass(obj, oldName, newName) { bblo_removeClass(obj, oldName); bblo_addClass(obj, newName); } var blox_frame = null; function bblo_init(e) { if (top.location != self.location) return; blox_frame = window.frames['bblo_frame']; window.setTimeout(bblo_ready, 10); } function bblo_completeList(n, item) { var obj = { title: bblo_O('sidebox_title_'+n), link: bblo_O('sidebox_link_'+n), list: bblo_O('sidebox_list_'+n), container: bblo_O('sidebox_container_'+n) }; try { obj.title.innerHTML = item.title; obj.link.href = item.link_uri; obj.link.innerHTML = item.link_caption; obj.container.className = 'list ' + item.class_name; for (var i = 0; i < item.data.length; i++) { var o_link = document.createElement('a'); var o_span = document.createElement('span'); var o_li = document.createElement('li'); o_link.innerHTML = '<strong>' + item.data[i].title + '</strong> ' + item.data[i].name; o_link.href = item.data[i].uri; o_span.innerHTML = item.data[i].when; o_li.appendChild(o_link); o_li.appendChild(o_span); obj.list.appendChild(o_li); } } catch (e) {;} } var blox_data_done = false; function bblo_ready() { try { if (blox_frame.blox_is_ready()) { if (blox_data_done) return; blox_data_done = true; var t_data = bblo_frame.blox_get_data(); g_data = t_data; if (t_data.display == '0') { bblo_swapClass(bblo_O('sidebox_control'), 'exp', 'fold'); } bblo_O('sidebox_btnprev').href = t_data.prev; bblo_O('sidebox_btnnext').href = t_data.next; for (var i = 0; i < t_data.items.length; i++) { bblo_completeList(i, t_data.items[i]); } bblo_addEvent(bblo_O('sidebox_roll'), 'click', bblo_toggle); bblo_O('sidebox_wrap').style.display = 'block'; } else { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } catch (e) { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } function bblo_toggle() { var obj = bblo_O('sidebox_control'); var write = '0'; if (bblo_hasClass(obj, 'exp')) { bblo_swapClass(obj, 'exp', 'fold'); } else { bblo_swapClass(obj, 'fold', 'exp'); write = '1'; } blox_frame.blox_toggle_display(write); } bblo_addEvent(window, 'load', bblo_init); </script> <script type="text/javascript"> var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www."); document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "gazeta.pl/info/http/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E")); </script> <script type="text/javascript"> var pageTracker = _gat._getTracker("UA-426268-1"); pageTracker._setDomainName("blox.pl"); pageTracker._initData(); pageTracker._trackPageview(); </script> <!-- Nielsen --> <!-- <script type="text/javascript"> var _rsCI="pl-agora"; var _rsCG="0"; var _rsDN="//secure-it.imrworldwide.com/"; var _rsIP=1; var _rsCC=1; </script> <script type="text/javascript" src="http://secure-it.imrworldwide.com/v53.js"></script> <noscript> <div><img src="http://secure-it.imrworldwide.com/cgi-bin/m?ci=pl-agora&cg=0&cc=1" style="display:none" alt=""/></div> </noscript> --> <script type="text/javascript"> if (window.anyBanners === undefined) { } else if (anyBanners == 'T') { countBan(72556); } </script> </body> </html>