Zbieram ziarenka i widze jak to co bylo, miesza sie z tym co jest, a przede wszystkim z tym co mogloby byc. Powolutku, jedno po drugim wsypuje czas do kuchennego mozdzierza, wrzucam troche czeresni, truskawek i cardamonu, dodaje szczypte goryczy. I pisze, pisze o nich, tych ludziach, o sobie, kimkolwiek jestem, o tym, swiecie pelnym magii i rozpaczy, o wszystkim, od kanta do niczego. Wstep Rozwiniecie Zakonczenie. To moj ziarniscie rozsypany, swiat w paski, spogladam nan poprzez zakratowane okna malego domku z piernika w ktorym schowalem sie wraz ze swoimi dzieciecymi marzeniami. Spogladam w promienistym usmiechu, obserwujac wedrowke slonca, strzelam w nie z procy. Lapie wszystkie fazy ksiezyca i krzycze kiedy moja dusza, rankiem wchodzi w cialo z powrotem. Wiec chodzcie opowiem Wam bajeczke...kilka bajeczek, prawdziwych jak w morde strzelil.
środa, 18 stycznia 2012
Otóż się rozchodzi o tego konia z plakatu i przypadkowy widz się wypowiada, zagajony przez Panów Reporterów co to tajemnice konia odkryć pragnęli...



środa, 21 grudnia 2011
Pora na podsumowania, wspominki i takie tam. Wiadomo koniec roku. Poza tym bylem dłużny coś w związku z tym wpisem.

Dlatego niniejszym wklejam podsumowanie wyprawy z marca 2011, która zajęła 6 tygodni, a zmieściła się w bardzo przyspieszonym tempie w nieco ponad pięciu minutach.

poniedziałek, 19 grudnia 2011
"Wake.. from your sleep
The drying of your tears
Today we escape, we escape"






...cdn
niedziela, 18 grudnia 2011
Wrzucam właśnie do szerokiej na cały mój świat sieci, jeden terabajt złych myśli. Moje łącze ma pojemność 700ml i posmak dębu. Jeszcze dwie godziny i upload będzie zakończony z jakim skutkiem dowiem się dopiero jutro. Wytnij i wklej gdzieś indziej. Gdzieś dokąd linka nie znajdziesz za cholerę i tylko sen – ta bezlitosna wyszukiwarka szperając po najodleglejszych zakamarkach mojej wirtualnej rzeczywistości, od czasu do czasu sprawi ze obudzę się z krzykiem. Tymczasem wysyłam, łyk po łyku, z prędkością podstarzałego modemu, komunikuje się ze światem poprzez portal, który ma 40% powracających użytkowników i ograniczona liczbę wizyt.
poniedziałek, 28 listopada 2011


Jesienią życie opada z liści,

jego fasady murszeją w rozmytej harmonii bytu i przemijania

Która to już pieczęć została złamana?

Która to już jesień czyni mnie kalekim, stąpającym po zgniliźnie opadłych nadziei aktorem.

Aktorem? Nie tańczę. Nie gram. Nie jestem wariatem. Chyba.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24